[2/190] O problemach pszczelarstwa...

Drukuj
Dodano: czwartek, 07 czerwiec 2018

Powiększ

Mottem I Bieszczadzkiej Konferencji Pszczelarskiej w Ustrzykach Dolnych były słowa Alberta Einsteina, który powiedział:

Kiedy pszczoła zniknie z powierzchni ziemi, to człowiekowi pozostaną już najwyżej cztery lata życia. Nie będzie pszczół, to nie będzie zapylania, nie będzie zapylania, nie będzie roślin, nie będzie roślin, nie będzie zwierząt..."

Powiększ Powiększ

W hali sportowej Szkoły Podstawowej nr 1 w Ustrzykach Dolnych spotkali się w10 marca bieszczadzcy pszczelarze podczas I Bieszczadzkiej Konferencji Pszczelarskiej. Spotkanie było okazją nie tylko do wymiany doświadczeń, ale także do zapoznania się z nowościami, nie tylko sprzętowymi, m.in.: firmy „Łysoń" z Kleczy Górnej. Pszczelarze wysłuchali referatów i wykładów dotyczących w najbardziej interesujących ich tematach, a dotyczących walki np. z warrozą, czy najkorzystniejszych metodach pozyskiwania pyłków, propolisu czy wosku. Organizatorzy zadbaliby licznie przybyli pszczelarze i nie tylko wysłuchali interesujących wykładów o problemach rodzin pszczelich, ich chorobach, a także sposobach zapobiegania.

Powiększ Powiększ

Tematem „Choroby stanowiące realne zagrożenia dla życia rodzin pszczelich" poświęcony był wykład lek. wet. dr Andrzej Bober z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego. Wykład poświęcony był zwalczaniu chorób pszczelich. Sposobach walki z warrozą przez stosowanie naturalnych środków na tą chorobę, a także o pakiecie lekarstw dostępnych na rynku. Inna prelekcją poświęconą temu samemu tematowi, czyli walką z warrozą w kontekście selekcji pszczół i wspieraniu rozwoju pszczół charakteryzujących się odpornością na choroby był wykład zatytułowany: „Wybrane elementy gospodarki pasiecznej w kontekście walki z warrozą", który wygłosił dr Dariusz Gerula z Zakładu Pszczelnictwa w Puławach. Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Ustrzykach Dolnych Przemysław Łoś przybliżył temat związany z inną chorobą – zgnilcem amerykańskim, chorobą, która zwalczana jest z urzędu. Prelegent udzielał praktycznych porad o warunkach i zasadach zgłaszania ognisk tej choroby. Praktyczne wskazówki o hodowli matek na własny użytek, a także praktyczne porady i uwagi dotyczące robienia odkładów, poddawania matek rodzinom pszczelim, oraz podstawowe błędy przy poddawaniu matek Krzysztof Bałon z Gospodarstwa Pszczelarskiego Na Podkarpaciu „Eko Bałon". Gospodarstwo Pszczelarskie "Eko Bałon" to jedno z wiodących gospodarstw pasiecznych na Podkarpaciu. Tradycja pszczelarska kontynuowana jest przez trzecie pokolenie pszczelarzy. Gospodarstwo usytuowane jest na ekologicznie czystych terenów Jaśliskiego Parku Krajobrazowego. To tylko niektóre tematy praktycznych porad, jakich mogli wysłuchać pszczelarze uczestniczący w konferencji, a były także porady dotyczące udostępniania terenów pod pasieki, o których mówił Tomasz Puszczałowski z Nadleśnictwa Ustrzyki Dolne.
Dużym zainteresowaniem cieszyły się stoiska zorganizowane przez Firmy „Barć" z Gostynia, „Łysoń" z Kleczy Dolnej, Spółdzielnię Pszczelarską z Krakowa.
Po zakończeniu spotkania poprosiłem o jego podsumowanie organizatorów Prezesa Koła Pszczelarzy w Ustrzykach Dolnych Mariana Maksymca i Sekretarza Gminnego Koła Pszczelarzy w Lutowiskach Marka Sokoła.

Nasze Połoniny" – Ilu pszczelarzy jest w Bieszczadach?

Marek Sokół – Pszczelarzy zrzeszonych jest blisko 250, a w tym: w Lutowiskach 30 i w Lesku 125. Myślę, że niezrzeszonych może być nawet dwa razy więcej.

Marian Maksymiec – Historia Koła Pszczelarzy w Ustrzykach Dolnych wg dokumentów sięga lat 60 tych. Pierwszym prezesem był Bronisław Malecki, kolejnym Roman Konopelski, Edward Olejarczyk i nieżyjący już śp. Jan Kułacki. W latach 90-tych nasze koło liczyło 140 członków, wówczas związki pszczelarskie dysponowały pewną pulą cukru, który był zwolniony z podatku VAT, a służył do podkarmiania pszczół na zimę. W momencie wejścia do Unii Europejskiej już takiej możliwości nie było. Na terenie powiatu bieszczadzkiego działały jeszcze dwa koła; jedno w Czarnej, gdzie prezesem był Franciszek Flak oraz na terenie Ropienki z prezesem Janem Tandyrakiem. Nasi pszczelarze posiadają ok. 2300 pni. Należymy do struktur Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Rzeszowie i jesteśmy jednym z 54 kół zrzeszonych w tym związku.

Nasze Połoniny" – Jaki jest ich udział w rozwoju pszczelarstwa w regionie?

Marek Sokół – Dbają o populację pszczół, o ich liczebność, produkują miód i wyroby pszczele: pyłek, propolis. Zajmują się promocją miodu, jego walorów przede wszystkim zdrowotnych, biorą udział w targach, konkursach, imprezach poświęconych pszczelarstwie zarówno regionalnych jak i wojewódzkich, a wśród nich Święto Miodu w Krościenku, Bieszczadzkie Święto Pszczoły w Pszczelinach, Konkursach i Targach organizowanych przez WZP w Rzeszowie oraz Marszałka Województwa Podkarpackiego. Zajmują się edukacją kolejnych pokoleń pszczelarzy. Dbają o markę bieszczadzkiego miodu, który jest miodem naturalnym, o niezwykłych walorach smakowych i zdrowotnych. Naturalne nieskażone środowisko.

Marian Maksymiec – To, co mówi Marek jest ważne, ja chcę powiedzieć jeszcze o czymś innym. Po wejściu do Unii Europejskiej członkowie Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy korzystają z programów wsparcia w kwestiach dofinansowani do zakupów specjalistycznego sprzętu, matek, pakietów i odkładów czy prowadząc szkolenia w zakresie zakupu leków dla pszczół. Jeśli mowa o szkoleniach, to w obecnych warunkach niezbędnymi stają się szkolenia o aktualnych problemach i możliwościach hodowli pszczół. Rokrocznie bierzemy udział w tych programach i można powiedzieć, że średnie wsparcie do 1 pnia wynosi 21 – 23 zł rocznie. Dzięki takiemu wsparciu już w 80% nasi pszczelarzy wymieniło sprzęt na nowoczesny, zastępując stare miodarki często zardzewiałe, ocynkowane na sprzęt wykonane z stali kwasoodpornej i o napędzie elektrycznym oraz bardziej wydajne, a dzisiaj wirujemy 4, 6, 8 i więcej ramek w zależności od rodzaju i wielkości miodarki jednocześnie, gdzie wcześniej wirowało się trzy lub cztery ramki. Zaopatrzyliśmy się w specjalne stoły do odsklepiania miodu, odstojniki oraz pojemniki do przechowywania i magazynowania miodu. Ułatwia to nam pracę i daje gwarancje że miody nie zostaną zanieczyszczone rdzą.

Nasze Połoniny" – Jak wygląda współpraca pszczelarzy w regionie?

Marek Sokół – Pszczelarze zrzeszeni spotykają się cyklicznie kilka razy w roku na zebraniach, konferencjach, szkoleniach, które są platformą do wymiany doświadczeń. Także, na co dzień maja ze sobą kontakt, wspierają się, pomagają rozwiązywać problemy.

Marian Maksymiec – Od 15 lat WZP organizuje w ramach wojewódzkiego święta miodu rożnego rodzaju konkursy w których nasi członkowie biorą udział tj.: najlepsza pasieka, miód, który najlepiej smakuje, producenci miodów pitnych czy producenci nalewek na bazie miodu. Od czterech lat prowadzimy konkurs na najbardziej aktywne koło na Podkarpaciu.

Nasze Połoniny" – I Bieszczadzka Konferencja Pszczelarska okazała się imprezą nie tylko oczekiwaną przez pszczelarzy, ale i konieczną do zorganizowania. Pomysł jej zorganizowania wziął się właśnie z konieczności rozmowy na te tematy i wymiany doświadczeń?

Marek Sokół – Podstawowymi celami naszego pierwszego takiego spotkania w regionie to głownie: promocja i rozwój pszczelarstwa na ziemi bieszczadzkiej, szeroko rozumiana edukacja czyli innymi słowy: wyjaśnianie i przybliżanie pszczelarzom ich codziennych problemów w zakresie zagrożeń zdrowia i egzystencji pszczół oraz związanych z tym wyzwań dla gospodarki pasiecznej, wzajemna wymiana doświadczeń i integracja pszczelarzy bieszczadzkich, możliwość zapoznania się ze sprzętem do pracy w pasiece, to również okazja do podjęcia dialogu i wymiany doświadczeń z przedstawicielami lokalnych instytucji, przedsiębiorców, organizacji oraz samorządów prowadzących działalność na rzecz pszczelarstwa. No i to na czym nam najbardziej zależało to poprawa zdrowia populacji naszych pszczół.

Marian Maksymiec – Konferencja pozwoliła na uczestnictwo szerokiej rzeszy naszych bieszczadzkich członków, którzy nie zawsze mogą uczestniczyć w różnych szkoleniach organizowanych przez WZP w Rzeszowie. Stąd też pomysł sprawdził się, bo po raz pierwszy mogliśmy wszyscy spotkać się w takim składzie, jednocześnie wysłuchać wykładowców, którzy mają bardzo dużą wiedzę i doświadczenie w interesujących nas tematach. Jednocześnie producenci sprzętu i urządzeń mogli tu na miejscu zaprezentować produkowaną przez siebie aparaturę.

Nasze Połoniny" – Jakie są problemy pszczelarzy?

Marek Sokół – Bardziej możemy mówić o zagrożeniach związanych z chorobami takimi jak warroza, nosemoza, zgnilec amerykański, które wpływają na zmniejszenie populacji pszczół. Dzięki wieloletnim doświadczeniom, szkoleniom, pszczelarze bieszczadzcy znakomicie radzą sobie z ww. chorobami. Pszczelarstwo wymaga olbrzymiej systematyczności, a każdy zabieg wykonana przy rodzinie pszczelej w niewłaściwym czasie może skutkować jej utratą. Zagrożenia niosą także pasieki pozostawione bez opieki i nadzoru, które są często źródłem chorób. To także w ostatnim czasie niedźwiedzie, które w poszukiwaniu przysmaków niszczą ule.

Marian Maksymiec – Główne problemy dla pszczelarzy to choroby pszczół i ciągłość pożytku. Jak można było zauważyć na konferencji temat chorób chcieliśmy pszczelarzom przybliżyć. Myślę że i konferencja, która się tak bardzo przedłużyła potwierdziła, że było duże zainteresowania tymi tematami.

Nasze Połoniny" – Jak wygląda pomoc dla pszczelarzy?

Marian Maksymiec – W roku 2010, po wielu latach starania na mocy rozporządzenia Komisji UE nr 710/2010 „podkarpacki miód spadziowy" został wpisany do rejestru chronionych nazw pochodzenia i chronionych oznaczeń geograficznych, pasieki usytuowane na terenie takich nadleśnictw jak Ustrzyki Dolne, Lutowiska, Stuposiany po spełnieniu określonych badań mogą używać etykietek z taką nazwą. Wojewódzki Związek Pszczelarzy wspólnie z Podkarpackim Urzędem Marszałkowskim i Ochroną Środowiska rozpoczęła kampanię edukacyjną pn. „Rola pszczół miodnych w zachowaniu bioróżnorodności w rolnictwie" gdzie każde koło otrzymuje sadzonki drzewek miododajnych taki jak: lipy 6 gatunków, klony ginnalla i akację.

Marek Sokół – Każdy pszczelarz zrzeszony w Kole otrzymuje dopłatę do zakupionych lekarstw, matek pszczelich, odkładów pszczelich, oraz sprzętu – za pośrednictwem WZP w Rzeszowie, któremu prezesuje Tadeusz Dylon. Pomocne są także szkolenia organizowane przez Koła Pszczelarzy, WZP i lokalne samorządy o których mówiliśmy wcześniej.

Nasze Połoniny" – Bieszczadzkie lasy są czyste, a leśnicy proponowali współpracę.

Marek Sokół – W gospodarce pasiecznej ważne są pożytki z jakich korzysta pszczoła, a to z kolei wpływa na walory smakowe miodu. Najbardziej poszukiwanym miodem przez konsumentów jest miód spadziowy. Przy lokalizacji pasiek ważne jest także, aby teren nie został „przepszczelony". Lasy Państwowe posiadają niezwykle atrakcyjne tereny pod lokalizację pasiek, stąd duże zainteresowanie pszczelarzy warunkami prawnymi związanymi z udostępnianiem tychże terenów.

Marian Maksymiec – Jak Marek mówi Lasy Państwowe posiadają niezwykle atrakcyjne tereny, a my musimy w tym zakresie współpracować z nimi, bo oni znają najlepsze dla nas lokalizacje, które w naszym konkretnym przypadku, pozwalają na pozyskanie bardzo dobrego miodu i jednocześnie dają ekologiczne gwarancje.

Nasze Połoniny" – W spotkaniu wzięli również udział pszczelarze z województwa podkarpackiego, jakie oni mają doświadczenia, z których wy możecie skorzystać?

Marek Sokół – Gospodarka pasieczna ze względu na ilość pasiek, ich rozlokowanie, warunki klimatyczne w każdym regionie jest inna. Tematy, które były poruszane podczas konferencji znakomicie wpisują się w problematykę naszego terenu. Na uwagę zasługuje pomysł, który przedstawił kolega Andrzej Chwajoł, Prezes Koła Pszczelarzy w Krasnem. Dotyczy podjęcia inicjatywy przywrócenia w Bieszczadach dawnej bieszczadzkiej pszczoły spadziowej, przystosowanej do ciężkich warunków klimatycznych. Pszczoły, która posiada cechy tolerancji spadzi w pokarmie zimowym, mechanizm trawienia melecytozy. Dzięki umiejętności regulacji siły rodziny, potrafi niwelować niekorzystne warunki bytowe. Po przeprowadzeniu ankiety, okazało się że jeszcze wiele takich rodzin pszczelich jest w bieszczadzkich pasiekach. Będą także próby dotarcia do innych osób posiadających ta rodzima rasę.

Marian Maksymiec – Dodać do tego trzeba i inne fakty. Nasze ustrzyckie koło należy do szóstki największych w rzeszowskim WZP, które zrzesza 54 koła. Pierwsze miejsce zajmuje Koło Pszczelarzy w Lubaczowie, które liczy 123 członków posiadających 4450 pni. Laikom należy wyjaśnić, że pień oznacza ul zasiedlony pszczołami. Nasze koło ma blisko 80 członków, którzy gospodarują 2,7 tys. pni. Liczba naszych członków systematycznie rośnie, np. w roku 2015 było nas 67 i mieliśmy około 2 tys. pni. Nasze doświadczenia są porównywalne do innych, ale ze względu na środowisko nasze produkty są o wiele lepsze. Ze względu na brak monokultur, a nasz miód jest wielokwiatowy. Dlatego też mogliśmy naszym gościom pokazać i nasze doświadczenia.

Nasze Połoniny" – Doświadczenia z pierwszej konferencji już są, a co planujecie na drugą?

Marek Sokół – Uważamy, że konferencja należy do udanych. Frekwencja przewyższyła nasze oczekiwania. Zadowolenie pszczelarzy, a także sympatyków pszczelarstwa z przedstawionych zagadnień, a także oferty handlowej pozwala stwierdzić, że takie spotkanie było niezwykle potrzebne.
Niezwykle ważnym elementem dla pszczelarzy jest włączenie się w organizację i pomoc w rozwój pszczelarstwa Gminy Ustrzyki Dolne, Powiatu Bieszczadzkiego, Powiatowego Lekarza Weterynarii w Ustrzykach Dolnych oraz Nadleśnictwa Ustrzyki Dolne.

Marian Maksymiec – Marek ma rację, chcielibyśmy zorganizować kolejną konferencję w pierwszym kwartale przyszłego roku. Będziemy starali się poszerzyć naszą konferencyjną ofertę nie tylko o wiedzę teoretyczną, ale także o nowych producentów. Chciałoby się, aby konferencja stała się cykliczną i służyła naszym członkom.

Nasze Połoniny" – Organizacja tej pierwszej konferencji wymagała nie tylko pracy merytorycznej, ale i finansowej, kto was wsparł?

Marek SokółMarian Maksymiec – Chcielibyśmy podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do sukcesu naszej pierwszej Bieszczadzkiej Konferencji Pszczelarskiej: Staroście Bieszczadzkiemu Markowi Andruchowi i Burmistrzowi Ustrzyk Dolnych za wsparcie finansowe, pomoc w organizacji i udostępnienie hali sportowej, Nadleśniczemu Nadleśnictwa Ustrzyki Dolne Maciejowi Szpiech. Wykładowcom, którymi byli: Tomasz Puszczałowski z Nadleśnictwa Ustrzyki Dolne, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Ustrzykach Dolnych Przemysław Łoś, lek. wet. dr Andrzej Bober z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego - Państwowy Instytut Badawczy w Puławach, dr Dariusz Gerula z Zakładu Pszczelnictwa w Puławach, Krzysztof Bałon z Gospodarstwa Pszczelarskiego na Podkarpaciu „EKO BAŁON", Andrzej Chwajoł, Bartłomiej Koniarski. Wnieśli oni bardzo dużą wiedzę, która na pewno przyda się naszym pszczelarzom w codziennej pracy. Naszych kolegów pszczelarzy, którzy uczestniczyli w inauguracyjnej konferencji zapraszamy na następną i mamy nadzieję, ze spełniliśmy ich oczekiwania. Na naszej konferencji firmy „Barć" i „Łysoń" i Spółdzielnia Pszczelarska z Krakowa prezentowały najnowszy sprzęt do pracy w pasiece, a my na kolejne spotkanie będziemy starali się zaprosić jeszcze większą ilość producentów sprzętu i wyposażenia dla pszczelarzy.

Nasze Połoniny" – Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Marian S. Mazurkiewicz

Udostępnij na Facebooku

Komentarze  

+6 #1 trzmiel 2018-06-08 13:25
I takie właśnie inicjatywy powinno się dofinansowywać, a nie jakieś idiotyczne "fundacje" które tylko "programy" piszą i od czasu do czasu placki ziemniaczane upieką dla gawiedzi, a kasa w błoto.
Cytuj

Facebook Likebox Slider



 Strona główna
 Artykuły
Kontakt


 Reklama w serwisie

© 2003-2018 NASZE POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne
Wszelkie prawa zastrzeżone

Wydawca: "NASZE POŁONINY" - Wiesław Stebnicki

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze umieszczone przez Użytkowników na stronie www.naszepołoniny.pl

stat4u