Nie ma koalicji PO z Lewicą, a ta podzielona wewnętrznie jak nigdy

Drukuj
Dodano: czwartek, 23 maj 2024

Materiał drukowany w tygodniku „Przegląd"

Każdy sobie rzepkę skrobie

Wydaje mi się, że niewielu członków Lewicy wierzyło we wspólny start z PO w wyborach samorządowych. Mówię tutaj o lokalnych strukturach Nowej Lewicy. Wydaje się bowiem, że jedynie Rada Krajowa partii łudziła się myśląc iż tak się stanie. PO nie ma bowiem żadnego interesu w tworzeniu takiej koalicji. 

Powiększ

Jak pisze Robert Walenciak w materiale „Krótka historia niezawartej koalicji” PO mogła jedynie stracić na wiązaniu się z Lewicą. Lewica bowiem po połączeniu się z Wiosną, dołuje. Rozmawiałem z kilkoma aktywnymi nie tak dawno członkami SLD na Podkarpaciu, którzy nie wstąpili do Nowej Lewicy z powodu- jak twierdzili- połączenie się z Wiosną. Co więcej nawet ci, którzy z partii nie wystąpili przeszli w stan uśpienia lub opuszczają Lewicę. Powodów jest kilka.

Starsi członkowie, ci z korzeniami w SLD pamiętają czasy gdy partia mogła rządzić nawet samodzielnie zdobywając w wyborach 42% głosów, a nie w każdych ostatnich wyborach ocierać się o próg pozwalający wprowadzić do Sejmu swoich posłów lub nawet przez jedną kadencję nie być w Sejmie reprezentowanym. Po drugie pamiętają reguły wytyczone przez Czarzastego i Biedronia co do ilości przedstawicieli obu partii w zarządach wojewódzkich, czy władzach krajowych na zasadzie pół na pół. W ten oto sposób liczące grubo ponad tysiąc członków SLD na Podkarpaciu musiało oddać blisko połowę miejsc w zarządzie i Radzie Wojewódzkiej Nowej Lewicy liczącej coś około stu członków Wiośnie. Pamięta się też Czarzastemu usuwanie z partii członków niepokornych, sprzeciwiających się jego zdaniu. Pamiętają dawni członkowie SLD słowa Biedronia po wyborze na europosła. Powiedział, że po dwóch miesiącach odda mandat kolejnemu startującemu z listy, bo on nie startował dla jakichkolwiek profitów. Pamięta się Biedroniowi jak wymusił na Lewicy zamianę na pierwszym miejscu listy wyborczej do Sejmu na Dolnym Śląsku, wsadzając tam swojego partnera. 

Lewica w większości- z całym szacunkiem- to partia ludzi starszych wiekiem o lewicowych poglądach ale rzekłbym lewicowo konserwatywnych. Ludzi tych drażni stawianie na pierwszym miejscu spraw osób LGBT, aborcji i innych spraw obyczajowych. Nie ukrywają jednak swojego pozytywnego stosunku do świeckich urzędów, szkół, szpitali, wojska, policji. Irytuje ich, że jeden z bardzo mądrych pomysłów Lewicy o tzw. "emeryturze wdowiej” bardzo szybko został przejęty przez PO. Zresztą w ogóle ich zdaniem Lewicy brakło pomysłów na takie sensowne ich zdaniem postulaty. Zdaniem większości partyjnych dołów a także sympatyków lewicy, w partii panuje totalny chaos, a w całej lewicowej koalicji wręcz sporo przeciwstawnych stanowisk. Lewica jest na rozdrożu i jak się wydaje dawni członkowie SLD, Wiosny, Razem nigdy nie stworzą jednolitej światopoglądowo formacji. Pamiętam rozmowę sprzed kilku lat gdy na pytanie czy nie warto połączy się z SLD w wyborach bo może wyjść tak iż Razem i SLD nie przekroczą 5% głosów, Zandberg stwierdził iż nie ma takiej opcji bo ich programy różnią się w sposób oczywisty. Podobnie wielokrotnie wypowiadał się Biedroń. Irytację budzi też to iż Lewica nie potrafi stworzyć swoich mediów. Trybuna padła po raz wtóry „Przegląd” ratują wierni czytelnicy, a reklamy z lewicowych miast, samorządów płyną do innych tytułów. 

Znam wielu ludzi lewicy na Podkarpaciu wszak byłem szefem SLD w powiecie bieszczadzkim, członkiem, a następnie sekretarzem RW SLD. Cały czas byłem przeciwny połączeniu się z Wiosną. Rozmawiałem z ludźmi z SLD i wiedziałem, że są w większości przeciwni temu połączeniu. Widziałem, że przepowiadane odmłodzenie struktur po fuzji z Wiosną nie nastąpiło. Gdy zobaczyli jak Czarzasty usuwa w kolejnych województwach ludzi sprzeciwiających się tej fuzji zrozumiałem, że i na mnie przyszła pora i zrezygnowałem z obu funkcji i przynależności do Nowej Lewicy. Wielu zrobiło podobnie, niektórzy zostali z przywiązania do szyldu „lewica” jakikolwiek on by był. Odwiedzam często moich dawnych partyjnych kolegów. Rozmawiamy o przyszłości lewicy. Z rozmów tych wynika, że najlepszym wyjściem byłaby reanimacja Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

To z tym szyldem na długi czas wiązać się będzie sukces lewicy. Podejrzewam, że gdyby powstał taki oddolny ruch reanimujący Sojusz odzew byłby spory. Czy warto podjąć taką próbę, myślę że tak. Dlaczego miało by to być SLD ? No cóż, jak już pisałem to szyld zapamiętany przez większość sympatyków lewicy. Bo ciężko było by skupić taką spora grupę ludzi nazywanej sektą partii „Razem”, skostniałemu PPS-owi, czy marionetkowej Wiośnie. 

Niebawem wybory samorządowe decydujące o pozycji ugrupowań na lokalnej scenie politycznej. Jeszcze nie tak dawno za czasów gdy szefowałem bieszczadzkiemu SLD wystawialiśmy listy w wyborach do Rady Powiatu, miasta i gmin. Podobnie było w innych mniejszych powiatach. Mieliśmy swoich radny, ba sam byłem radny przez trzy kadencje, a w ostatniej wiceprzewodniczącym rady. Gdy zrezygnowałem listy w ostatnich wyborach do powiatu nie było w ogóle. W organizacji wiek 50+, 60+ to młodzieżówka przeważają roczniki 70+. To wierni i prawdziwi ludzie lewicy. Młodzi są ludźmi praktycznymi. Gdy widzą, że partia nawet nie startuje w wyborach widzą, że jest formacją schyłkowa i wstępują gdzie indziej. Może pomysł z nowym SLD to jakieś rozwiązanie.

Wiesław Stebnicki

Co o tym myślicie? Czy Lewica ma szansę na przetrwanie i w jakiej postaci?

Udostępnij na Facebooku

Facebook Likebox Slider



 Strona główna
 Artykuły
Kontakt


 Reklama w serwisie

© 2003-2018 NASZE POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne
Wszelkie prawa zastrzeżone

Wydawca: "NASZE POŁONINY" - Wiesław Stebnicki

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze umieszczone przez Użytkowników na stronie www.naszepołoniny.pl

stat4u